Może dlatego, ze sama nie jestem ekspertem od oszczędzania tak bardzo podoba mi się nowa reklama ING. Spot powstał na podstawie materiałów z happeningu zorganizowanego przez bank z lwem w Nowym Jorku. W roli glównej oczywiście opalony Marek Kondrat oraz mieszkańcy wielkiej metropolii, którzy nie wiedzą co to świnka-skarbonka. Przesłanie - jak z Woody’ego Allena (on jest dobry na wszystko): “Posiadanie pieniędzy jest lepsze od ich braku, przynajmniej z powodów finansowych”.
Walczymy z Amerykanami w Afganistanie, kupujemy ich samoloty, oglądamy filmy made in Hollywood i słuchamy hitów listy Billboardu. Najwyższy czas, aby oni nauczyli się czegos od nas. Nawet jeśli tylko “na niby”.
Powinnam teraz sączyć koncertowe dźwięki grupy Pustki. Ale za sprawą wczorajszych hulanek plenerowych kilka godzin temu dostałam kataru, potem przyszła gorączka, dreszcze i bóg wie co jeszcze. W tym miejscu przepraszam “liczną” ekipę, jaka chciała te Pustki ze mną nie tylko zobaczyć, ale nawet wypełnić… Przez te wszystkie niesprzyjające okoliczności zewnętrzne gapię się teraz w monitor komputera, bo nawet w telewizji nic nie pokazują. Tak, wiem że trwa jarmarczne widowisko pod kryptonimem “Eurowizja”, gdzie największa tandeta Europy pręży muskuły bardziej niż struny głosowe przed wątpliwej jakości publicznością. Polacy jednak nie występują, więc nie ma co czekać na rozwój wydarzeń… Jak widać i słychać leją nas nie tylko w piłce, ale również w muzyce. W ogóle ten festiwal to jakaś większa afera. Po co go w ogóle organizować? Wystarczy spojrzeć na listy przebojów i sprawdzić z jakiego kraju artyści pojawiają się w większości Państw Unii Europejskiej. Nie prowadziłam badań, analiz, statystyk i tym podobnych, ale w ciemno strzelam, że w pierwszej trójce znaleźliby się Brytole, Niemcy i Francuzi. No może jeszcze Szwedzi. I tyle.
Jednak nie tą myślą chciałam się z Wami podzielić. Mam do napisania coś spoza glównych kategorii kultury. Pewien niuans z osobistych doświadczeń, życia prywatnego i tak dalej. Wolę uprzedzić na początku, by nie skazać Was na marnowanie wzroku na kolejne linijki czytania bez sensu. Choć z drugiej strony może się okazać, że wy też tak macie. A wtedy… Kto wie, może zostaniemy kumplami? Read more »