Posts tagged: “Wojna Polsko-Ruska”

Made in…

"Wojna polsko-ruska"

Tak to jest jak się wyjeżdża w podróże zagraniczne. Pewne wydarzenia można komentować już tylko z bardzo dużym opóźnieniem. A jak w grę wchodzi premiera kinowa, to już w ogóle bez sensu. Bo pewnie od czasu gdy zaczęto wyświetlać “Wojnę polsko-ruską”, w licznych multipleksach i garstce kin studyjnych pokazało się co najmniej z 10 nowych tytułów. Nie wspomnę już o nielegalnym obiegu, gdzie nie ma kas, biletów, a jedynym ograniczeniem w dostępie do obrazkowej kultury staje się pojemność dysku. Ale do rzeczy. Otóż po dwóch próbach zobaczenia dzieła Xawerego Żuławskiego zakończonych fiaskiem nareszcie się udało. A nie było łatwo. Po pierwsze ten plakat. Nie tylko faktycznie przypominał “Trainspotting”, ale w pewnym sensie od razu narzucał określony punkt widzenia na coś, czego się przecież nie obejrzało. Po drugie, na wakacjach po raz kolejny przebrnęłam przez powieść Masłowskiej i zastanawiałam się jak to w ogóle można było sfilmować. Po trzecie, znajomi którzy film widzieli pisali, że przyzwoicie zrobiony, świetny montaż, zdjęcia, jak na polskie standardy to rewelacja, ale po wyjściu z kina nic nie zostaje. Ot, taka rozrywka na 90 minut z hakiem, a po wszystkim zaczynasz się zastanawiać: “Zaraz, zaraz… o czym to było?”. Po zobaczeniu całości moja opinia to: pozytywne zaskoczenie.

Read more »

O końcu,wojnie, detektywach i jednym idolu

Ponieważ dziś czeka mnie bardzo długa podróż, a zwykle właśnie przed takimi cierpię na bezsenność przez noc udało mi się przeczytać sporą ilość zaległej prasy. Wiem, że w dzisiejszych czasach do zakupu papierowych odsłon popularnych tygodników, miesięczników czy kwartalników lepiej się nie przyznawać. Takie to nieekologiczne barbarzyństwo… Pewnie przez lata solidnie przyczyniłam się do niejednej wycinki lasu. A mam na myśli tylko polskie tytuły, bo gdyby dodać zagraniczne, na które od czasu do czasu lekką ręką wydaję xdziesiąt złotych miesięcznie, to naprawdę wstyd. Ale wracając do meritum i prawdziwego celu czytania prasy - czyli do zawartości… Ostatecznie lepiej napisać po co się kupuje gazety. Nie jest to takie oczywiste. Na przykład jeden z darmowych tygodników w moim mieście po przeprowadzeniu badań metodą obserwacji uczestniczącej połączonej z wywiadem dowiedział się, że jego treść większość ma w nosie. Bo w te zadrukowane kartki zawija kanapki, używa do rozpałki lub ewentualnie innych celów, o których nie będę wspominać. Ale do rzeczy. Otóż, po przeglądnięciu działów ekonomiczno - politycznych powiem krótko: nie jest dobrze. Recesja, kryzys, polityczne przepychanki głupich i glupszych, doprawione solidną dawką straszenia. Plajtują wszyscy. Od małych po dużych. Upadają nawet Ci, którzy jeszcze całkiem niedawno byli wskazywani jako przykłady do naśladowania, biznesmeni roku, dekady, a nawet stulecia. I co? Pstro. Jak widać to, że się prężyło muskuły we wrześniu, nie oznacza, że w maju nie sflaczejemy… Zostawmy jednak ten temat. Jakiś taki smutny i poważny. A przecież nie tylko o takich się pisze… Bo mówi sie już wylącznie o nich. Read more »

WordPress Themes | updated by GTK.PL