Posts tagged: Vogue

Nowa muzyka jest modna

Pamiętacie jeszcze fragment tekstu MGMT - “Let’s make some music, make some money, find some models for wives” ? Nagle stał się bardzo aktualny. W najnowszym numerze amerykańskiego “Vogue” ósemka muzycznych osobowości, w kolekcjach topowych projektantów na sezon wiosna/lato 2010, w doborowym towarzystwie supermodelki - Sashy Pivovarovej. Trzeba przyznać, że bardzo ładnie wyglądają.

MGMTMGMT

Fot. Steven Meisel; źródło: Vogue.com

Chester French

CHESTER FRENCH

Fot. Steven Meisel; źródło: Vogue.com

Golden Silvers

GOLDEN SILVERS

Fot. Steven Meisel; źródło: Vogue.com

Mika

MIKA

Fot. Steven Meisel; źródło: Vogue.com

Vampire Weekend

VAMPIRE WEEKEND

Fot. Steven Meisel

Beirut

BEIRUT

Fot. Steven Meisel; źródło: Vogue.com

The Horrors

THE HORRORS

Fot. Steven Meisel; źródło: Vogue.com

Adam Green

ADAM GREEN

Fot. Steven Meisel; źródło: Vogue.com

Popularność się opłaca

Podczas gdy w Polsce większość aktywności blogerów w kwestii reklamy polega głównie na różnej formie sprzedaży cennych pikseli, to w Stanach blogerzy zaczęli się pojawiać wewnątrz samych przekazów. Oczywiście dotyczy to wyłącznie postaci wyjątkowych, powszechnie podziwianych i - co tu dużo mówić - licznie odwiedzanych. W pierwszej kolejności Scotta Schumana, słynnego Sartorialista, który od kilku lat zachwyca niekonwencjonalnymi zdjęciami ulicznej mody z całego świata, stanowiąc - z jednej strony - dzienną dawkę inspiracji dla tysięcy miłośników, a z drugiej wyznacznik trendów na kolejne sezony, zarówno dla popularnych sieciówek, jak i wielkich domów mody. Wystąpił - między innymi - w reklamie GAP, a obecnie w kampanii dla Verizon Wireless “The Global Gentleman”.

Scott Schuman dla GAP

scott_schuman

Scott Schuman dla Verizon Wireless

callout_scott

Na specjalną uwagę zasługuje szczególnie ta ostatnia, która - moim zdaniem - jest jedną z najlepszych kampanii pokazujących możliwości (prawdziwe i ukryte :-)) mobilnych technologii komórkowych. Ciekawie, inaczej i z klasą. Na dodatek artystycznie, tym razem nie w przekombinowanym, ale tym dobrym sensie.

W jednym z pierwszych postów na blogu napisałam o arbitralnym podziale kobiet na dwie grupy, na te, które wolą wydać pół pensji na torebkę i drugie, robiące to samo tylko w kwestii butów. Przedstawicielką ostatniej z pewnością jest Jane Aldridge ze swoim projektem “Sea Of Shoes”. Młodziutka Amerykanka z dość zasobnym portfelem, co kilka dni zaprasza na modne - nie tylko obuwnicze - wycieczki w strony wyrafinowanego gustu, drogich marek i stylowych miejsc. Wielokrotnie pojawiała się młodzieżowej edycji Vogue - “Teen Vogue” - ale ostatnio również w normalnym wydaniu made in USA. Razem z uroczą mamą, ale to i tak coś. Natomiast z komercyjnego punktu widzenia godne odnotowania jest to, że właśnie zaprojektowała swoją kolekcję butów dla marki Urban Outfitters, która z pewnością podobnie jak sam blog stanie się wielkim sukcesem.

Jane Aldridge w “Vogue”

vogue0809

Właściwa odpowiedź to: zakupy

Wydawanie pieniędzy to najlepsza broń na walkę z kryzysem. A wyciąganie ich ochoczo na modę współczesną to nie tylko ratunek dla sztuki, celebrytów i magazynów mody, ale również dla miliona etatów przeciętnych obywateli. Takich jak Ty, czy ja. Przynajmniej tak przekonują. Kto? Jacyś “oni”. W tym przypadku definiowani jako śmietanka ekspertów i liderów opinii w tym temacie. Jednym słowem 10 września już blisko, tym razem w odsłonie spotowej. A jeśli po wszystkim nastąpi u was “załamanie portfela” to na pewno jakiś zdolny, młody filmowiec nakręci dokument “Dziady Od Prady”, który zdobędzie Palmę, Niedźwiedzia lub Lwa. Zobaczycie!

Dla mody, dla pieniędzy, dla przetrwania

vogue0909

Czy ktoś jeszcze czyta “Vogue”? Z pewnością tak. Raczej żadnej z edycji: amerykańskiej, włoskiej czy brytyjskiej nie można już nazwać “wyrocznią” czy “must-read” dla wszytskich określających siebie mianem “trendy”, ale nadal znika z półek. Przynajmniej w śląskich EMPiKach. Najbardziej soczyste wydanie, pełne nowych pomysłów, sesji zdjęciowych, wydanych na kampanie reklamowe dolarów, funtów, euro zwykle ukazywało się we wrześniu. Na ogół posiadało obfite kształty i określoną wagę, którą w standardach prasowych z pewnością opisanoby w kategorii “puszystych” lub wręcz do odchudzenia.

Vogue0907

Pamiętam słynną okładkę z 2007 roku z Sarah Jessica Parker, a pod nią ponad 800 stron lepszego świata z metakmi, kolorami, wygładzoną rzeczywistością i aurą de lux na wyciągniecie ręki. Strona po stronie, reklama po reklamie, zdcięcie po zdjęciu, stylizacja po stylizacji zapominało się o czymś takim jak ekonomiczny rozsądek i odpowiedzi na podstawowe pytania: “po co mi to”. Nikt nie używał czasownika “oszczędzać”, a zwrot “best beauty buy” odnosił się do kremu, którego super skomplikoway skład wyceniono na co najmniej 400 dolarów. Co z tego zostało po krachu 2008/2009? Całkiem sporo. Duma, ceny, milionowe kontrakty, przerysowane potrzeby i szpilki Manolo Blahnika, jako najbardziej pożądane buty świata. “Statement bags”, celebryci, redaktorzy naczelni, i Kate Moss. Nowością, jaka pojawiła się dość niespodziewanie - jako bezpłatny dodatek do każdej edycji - okazał się stres. Tym razem w nowej definicji, nie jako dylemat w stylu: “który kolor marynarki Chanel wybrać do sesji w pierwszej kolejnosci”, ale jako postępujący odpływ przychodów spowodowanych ucieczką reklamodawców. Skutkiem tego w pierwszej kolejności okazało się radykalne odchudzenie, nie tylko kadrowe, ale i stronnicowe. Po raz pierwszy od dłuższego czasu na łamach tego pisma zaczęto używać słowa “kryzys” i namawiać do oszczędności! Oczywiście na swój, “vogue’owy”, wyrafinowany sposób… (kup jedną, porządną, białą bluzkę Chanel za 1000 euro zamiast 10 tańszych, gorszej jakości). Nawet Anna Wintour poświęciła swój wstępniak tematowi finansowej zapaści. Finałem kryzysowej akcji jest “Noc Zakupów”, która odbędzie się 10 września w największych miastach świata, tam gdzie swoje siedziby mają również redakcje modowego klasyka. Paryż, Berlin, Londyn, Nowy Jork, Ateny, itd. Specjalne eventy, szampan, styliści, przemiany, pokazy, a przede wszystkim “shopping”. W przygotowanej specjalnie do tego celu witrynie mówi się wprost “Jeśli nie przyjdziecie na zakupy, wielu ludzi straci pracę”. Może to i słuszna uwaga, choć w przypadku osób, które już nie mają z czego żyć albo ich przychody stały się mocno ograniczone nowa para butów, nawet z przeceny, to już luksus rodem z “Vogue”, przeznaczony tylko do oglądania. Nie zdziwi mnie, gdy spora część weźmie sobie do serca porady z zimowej komedii “Wyznania Zakupoholiczki”: “wcale tego nie potrzebuję i mój portfel pozostaje zamknięty”. Zauważyłam jeszcze coś. Pomimo tego, że akcja ma na celu nie tyle promocję mody jako zjawiska co sprzedaż i podreperowanie budżetów odzieżowo-kosmetycznych imperiów “Vogue’ do końca trzyma klasę umieszczając na plakatach komunikat “global celebration of fashion”. Ale wiadomo, to tylko opakowanie cukierka. Ich konsumpcja to zwykle “pięc minut w usatch, a w biodrach na całe życie”. Po wszystkim zostaje tylko góra pustych papierków i wyrzuty sumienia.

Noc Zakupów

WordPress Themes | updated by GTK.PL