Posts tagged: Gliwice

Kto się boi zimy?

Odpowiedź już znamy: drogowcy. W większości polskich miast dzisiaj śnieg stopniał, ale jeszcze tydzień temu przez centrum Gliwic można było jeździć na snowboardzie. Dosłownie. Prawie jak na nartach wodnych w rytm hitów grupy Beach Boys.

TAK dla wyborów, ale NIE dla każdych

W najbliższą niedzielę w moim mieście odbędzie się referendum w sprawie odwołania obecnie urzędującego Prezydenta Miasta - Zygmunta Frankiewicza oraz Rady Miejskiej. To finał akcji, którą rozpoczęły słynne gliwickie tramwaje. Te odwołane rzec jasna. Ktoś uznał, że to świetny pretekst do małej akcji sabotażowej przerywającej sielankę rządzenia. Przez wakacje zbierano podpisy pod hasłem “Tak dla tramwaju, nie dla Prezydenta”. Zbierano skutecznie, w konsekwencji czego 8 listopada trzeba iść do urn. W poniedziałek pewnie obudzimy się w tej samej rzeczywistości, bo grupa referendalna nie zaproponowała mieszkańcom żadnej alternatywy ani jakiś specjalnych planów rozwoju. No ale wybory są.

Jeszcze całkiem niedawno, kiedy głosowaliśmy w sprawie Parlamentu Europejskiego różne organizacje rządowe i pozarządowe wydawały grube tysiące na kampanie prasowe i telewizyjne, zachęcające do wzięcia udziału w wyborach. Przekonywano, że każdy głos jest ważny, że trzeba czynnie uczestniczyć w demokracji, by miała sens, no i decydować. Cóż, jak się okazuje według polityków dotyczy to tylko niektórych wyborów. Bo jedne są fajne, a inne nie. Jedne mają znaczenie, inne wcale. Czasem warto iść do urn a czasem nie.

“Ogłoszenie płatne”, które ukazało się w gliwickiej prasie w bieżącym tygodniu w otwarty sposób zachęca do pozostania 8 listopada w domach, nazywając referendum - “awanturą”. Aby jego wyniki były ważne do głosowania powinno pójść około 33 000 osób.

Moim zdaniem nawet jeśli referendum opiera się na fałszywych przesłankach i jego koniec jest w jakimś stopniu do przewidzenia (choć nie widziałam nigdzie sondaży, więc ten wniosek opieram wyłącznie na instynkcie) to granie frekwencją jest chwytem tanim, nieodpowiednim i absolutnie nie do przyjęcia. Zachęcanie ludzi do bierności i pozostania w domach jest dla mnie bardziej wyrazem strachu i bezradności, aniżeli faktyczną miarą wielkości działań obecnych władz.

Pełna treść ogłoszenia do zobaczenia tutaj

Uwaga jedzie tramwaj!

tramwaj

Zwykle nie zwracam na nie uwagi. No chyba, że nie zdążę ich wyminąć i przemknąć zanim otworzą drzwi. Kiedy suną po szynach we dnie i w nocy (to rzadziej, bo wtedy śpią zamknięte w zajezdniach) wszystko się trzęsie i drży jakby za chwilę miało się doświadczyć trzęsienia ziemi lub kopalnianego tąpnięcia. W środku dziwnie pachnie, najczęściej nie ma klimatyzacji i siedzenia strasznie niewygodne. Nawet wejście nie jest zbyt komfortowe, bo schody wysokie i starsze osoby wdrapują się do środka niczym na Rysy albo Kilimandżaro. Ostro rusza i ostro hamuje. Jeździ wolno. Przejazd 20 km zajmuje mu średnio 60 minut. Kiedy ostatnio odwiedził mnie znajomy z zachodniej Europy stwierdził, że te nasze tramwaje to lepsza rozrywka niż ekstremalny rollercoaster. Cóż… Niby to wszystko słuszne, a jednak naprawdę zrobiło mi się smutno, kiedy dziś po raz ostatni gliwickimi szynami sunęły ociężale te czerwone maszyny. Dojeżdżałam nimi do wszystkich szkół i pierwszej pracy. No i z dziadkiem na pionierskie wizyty w centrum, w celu degustacji dostępnych wyrobów cukerniczych. Od jutra pojawią się autobusy, które są ponoć dużo bardziej ekologiczne, komfortowe, nowoczesne i tak dalej, ale niestety nie mają duszy i charakteru. Stare wyparte przez nowe, wiadomo - postęp. Chociaż mam co do tego spore wątpliwości. Przynajmniej nadażyła się okazja by odświeżyć sobie stary utwór Lenny Valentino “Uwaga jedzie tramwaj”, który oddaje melancholię dzisiejszego klimatu mojego miasta. W lokalnej prasie sporo głosów za antytramwajowym manifestem, a ja pozdrawiam tych, którzy podobnie jak ja fotografowali dziś tramwaje i przystanki, nawet z samochodów. Szkoda, że maszyny nie mogą mówić, bo na pewno by nam podziękowały.

Mieszkam w “aglomecji”

A także w miejscu dobrym do życia. W mieście kameralnym, z pozytywną energią. Na styku transeuropejskich autostrad, gdzie przyjazna administracja pomaga wykształconym, zasobnym i życzliwym obywatelom we wszystkim. Bezrobocie jest znikome i chowa się za bujną, zaskakującą śląską zielenią. Plus najlepsze nocne życie w regionie… (zakończone wielokropkiem). Powyższy opis to nie “Sen o Warszawie”, ale treść reklamy Gliwic, zamieszczonej w najnowszym numerze tygodnika “Przekrój”. Oprócz tekstu kilka fotografii naczelnych atrakcji tej śląskiej metropolii. Na głównym planie dwóch panów żonglujących na trawie w parku. Nie wiem, co mają symbolizować, ale podejrzewam, że to ukryty przekaz autora projektu, ktory tym samym puszcza oko do czytelnika: “Sorry, kazali mi napisać coś dobrego, to pożonglowałem trochę słowami”. Cyrkowe porównania są w tym przypadku jak najbardziej uzasadnione, bo to przecież świat fantazji rodem z areny wygłupów, a nie rzeczywistości, nawet dla optymistów. Pomijam obecność błędów ortograficznych, choć przecież w reklamie są niedopuszczalne. No, chyba, że promujemy “Włatce Móch”. Machnę nawet ręką na tych sympatycznych urzędników, bogatych obywateli i egzotyczną przyrodę zamkniętą w palmiarni. Pomijam milczeniem peany pochwalne na temat stanu dróg i infrastruktury, szczególnie w okolicznościach słynnej już na calą Polskę akcji likwidacji tramwajów. Ale obok “bogatego życia nocnego” ciężko przejść obojętnie. Nie chcę podejmować tematu dwuznaczności tego zdania, bo został już porządnie wyeksploatowany przez lokalne media, ale pokazać co można robić w naszym mieście po zmroku. Załóżmy, że jest przeciętna piątkowa noc. Bez żadnych rocznic wybuchów czegokolwiek, wyborów kogokolwiek i innych okolicznościowych laurek. Do zaoferowania mamy kilka wariantów:

1. SPORTOWY - dla fanów wyczynów ekstremalnych. W programie przechadzka lub występ w niskobudżetowej i amatorskiej wersji filmu “Podziemny krąg” lub “Wojna polsko-ruska” na jednym z gliwickich osiedli. W najlepszym wypadku ukradną wam telefon, w najgorszym ukradną telefon i unieruchomią od stóp do ucha na najbliższy miesiąc. A wszystko to za prawdziwy gratis! To się już dziś naprawdę rzadko zdarza.

2. KNAJPIANY - dla amatorów picia piwa i “wolnego” rynku. Jak wiadomo porządne miasto, aby w pełni zasługiwało na takie miano musi takowy posiadać. I nasze ma. Dookoła pełno miejsc, gdzie może i jest ograniczona liczba stolików, ale alkoholu raczej nie zabraknie. Jeśli znudzi wam się siedzenie możecie potańczyć w “Hemingway’u”. Tylko nie zapomnijcie zabrać aparatów tlenowych lub innych substytutów powietrza, bo szybko go wam zabraknie.

3. TEATRALNY - sorry, w sezonie letnim nieczynny :-(. A Kino-Teatr X? Kino-Teatr X zamknęli dwa miesiące temu.

4. KONCERTOWY - ale akurat nie w tym tygodniu :-(

5. KINOWY - obecny. Cinema - City z bonusem zakupowym w Centrum Handlowym “Forum”. Jak nie przypadnie wam do gustu repertuar multipleksu to zawsze do obejrzenia sklepowe witryny, które zmieniają się częściej niż filmy na ekranach.

6. STUDENCKI - czyli śladem klubów studenckich. Niestety, jedyny godny polecenia - “Spirala” - zamknięto. Ponoć nie spełniał norm, bo dochodowy przecież był. Nie odebrano mu wcześniej piwa ani popielniczek, a to przyciąga nie tylko żaków.

7. ZAKUPOWY - stosunkowa nowość. Występuje pod kryptonimem “Noc Zakupów”, “Maraton Zakupowy” i tym podobne. Charakteryzuje się otwartością centrum handlowego do ostatniego klienta i obietnicą zniżki na wszystko. Ponoć unikatowy i dla wybranych, ale jest często i zjawia się większość. Ostatnio proponuje się “all inclusive”, czyli handel z koncertem i kabaretem. Była już Agnieszka Wlodarczyk, ale i Piotr Bałtroczyk.

To chyba wszystko. Możecie wybierać lub mieszać warianty. Dostępne w zestawach, również powiększonych.

A co do reklamy w “Przekroju” to nie wiem kto za tym stoi. Nie chce mi się wierzyć, że ktoś przy zdrowych zmysłach wyłożył na to złotówki z budżetu kasy miejskiej. Szczególnie w sytuacji głoszonych oszczędności. Może to sabotaż obecnych władz? I nie chodzi o to, że promowanie Gliwic na forum kraju jest złe czy niepożądane. Sama opowiadam dużo dobrego o swoim mieście, jak znajduję się na obcej ziemi. Ale ta kreacja to straszny wstyd i tyle. Jak muzyka Rubika i rymy Kupichy.

Gliwice reklamowo

WordPress Themes | updated by GTK.PL