W kinie
Podczas upałów mniejszych i większych klimatyzowane sale multipleksów mogą okazać się niezwykle pożądane. Nawet jeśli repertuar taki sobie i “Bruno” nie śmieszy tak jak Borat, a Johnny Depp w roli wroga publicznego numer jeden przypomina bardziej pirata z Karaibów. Robi się podwójnie kusząco, gdy dodamy fakt, że lato obfituje nie tylko w wyprzedaże artykułów odzieżowych, ale również biletów kinowych. Akcja “Two For One” jednej z sieci komórkowych - nie ma co ukrywać nazwy, bo i tak wypłynie poniżej - “Orange”, skutecznie zachęca do środowego oglądania produktów światowej kinematografii. Polskiej też, bo my to też “świat”. Dodatkowo robi to w sposób wyjątkowo fajny, bo spoty reklamowe, a właściwie jeden to prawdziwy majstersztyk. W skrócie wygląda to tak, amerykański aktor - Verne Troyer - znany przede wszystkim ze swoich 81 cm wzrostu przedstawia swój pomysł na zakręcony film grupie pracowników Orange. A oni “zastanwiają się” czy w to wejść, czy nie, no i jak to wszytsko połączyć z telefonami. Żeby nie było tak słodko i aby nikt nie zarzucił mi, że tylko chwalę i chwalę (bo to przecież do mnie niepodobne, prawda?) warto zaznaczyć, podkreślić i powiedzieć wszystkim widzom, że ta reklama miała swoją premierę ponad 4 lata temu i promowała zupełnie inną akcję “Don’t Let A Mobile Phone Ruin Your Movie. Please Switch It Off”. Jasne, nie umniejsza to jej wartości artystycznej lub tego, że otrzymała w 2005 roku Brązowego Lwa na festiwalu w Cannes, ale trochę głupio grać jednak sporo przterminowany produkt. Tym bardziej w czasach internetu i you tube. W serii spotów Orange “dyskusje o filmach” pojawiło się znacznie więcej bardziej znanych postaci, takich jak: Spike Lee, Patrick Swayze, Carrie Fisher, no i mój ulubiony Darth Vader. Próbka do zobaczenia poniżej. A co do polskiej edycji ‘Orange Wednesdays’ to naprawdę szkoda, że nie skorzystano z okazji nakręcenia rodzimej odsłony akcji. Ale wiadomo globalizm to również w reklamie postępująca unikfikacja. Z tego wszystkiego zapomniałam napisać - dla zainteresowanych - że za kreację odpowiada agencja MOTHER z UK.

