Mieszkam w “aglomecji”
A także w miejscu dobrym do życia. W mieście kameralnym, z pozytywną energią. Na styku transeuropejskich autostrad, gdzie przyjazna administracja pomaga wykształconym, zasobnym i życzliwym obywatelom we wszystkim. Bezrobocie jest znikome i chowa się za bujną, zaskakującą śląską zielenią. Plus najlepsze nocne życie w regionie… (zakończone wielokropkiem). Powyższy opis to nie “Sen o Warszawie”, ale treść reklamy Gliwic, zamieszczonej w najnowszym numerze tygodnika “Przekrój”. Oprócz tekstu kilka fotografii naczelnych atrakcji tej śląskiej metropolii. Na głównym planie dwóch panów żonglujących na trawie w parku. Nie wiem, co mają symbolizować, ale podejrzewam, że to ukryty przekaz autora projektu, ktory tym samym puszcza oko do czytelnika: “Sorry, kazali mi napisać coś dobrego, to pożonglowałem trochę słowami”. Cyrkowe porównania są w tym przypadku jak najbardziej uzasadnione, bo to przecież świat fantazji rodem z areny wygłupów, a nie rzeczywistości, nawet dla optymistów. Pomijam obecność błędów ortograficznych, choć przecież w reklamie są niedopuszczalne. No, chyba, że promujemy “Włatce Móch”. Machnę nawet ręką na tych sympatycznych urzędników, bogatych obywateli i egzotyczną przyrodę zamkniętą w palmiarni. Pomijam milczeniem peany pochwalne na temat stanu dróg i infrastruktury, szczególnie w okolicznościach słynnej już na calą Polskę akcji likwidacji tramwajów. Ale obok “bogatego życia nocnego” ciężko przejść obojętnie. Nie chcę podejmować tematu dwuznaczności tego zdania, bo został już porządnie wyeksploatowany przez lokalne media, ale pokazać co można robić w naszym mieście po zmroku. Załóżmy, że jest przeciętna piątkowa noc. Bez żadnych rocznic wybuchów czegokolwiek, wyborów kogokolwiek i innych okolicznościowych laurek. Do zaoferowania mamy kilka wariantów:
1. SPORTOWY - dla fanów wyczynów ekstremalnych. W programie przechadzka lub występ w niskobudżetowej i amatorskiej wersji filmu “Podziemny krąg” lub “Wojna polsko-ruska” na jednym z gliwickich osiedli. W najlepszym wypadku ukradną wam telefon, w najgorszym ukradną telefon i unieruchomią od stóp do ucha na najbliższy miesiąc. A wszystko to za prawdziwy gratis! To się już dziś naprawdę rzadko zdarza.
2. KNAJPIANY - dla amatorów picia piwa i “wolnego” rynku. Jak wiadomo porządne miasto, aby w pełni zasługiwało na takie miano musi takowy posiadać. I nasze ma. Dookoła pełno miejsc, gdzie może i jest ograniczona liczba stolików, ale alkoholu raczej nie zabraknie. Jeśli znudzi wam się siedzenie możecie potańczyć w “Hemingway’u”. Tylko nie zapomnijcie zabrać aparatów tlenowych lub innych substytutów powietrza, bo szybko go wam zabraknie.
3. TEATRALNY - sorry, w sezonie letnim nieczynny :-(. A Kino-Teatr X? Kino-Teatr X zamknęli dwa miesiące temu.
4. KONCERTOWY - ale akurat nie w tym tygodniu
5. KINOWY - obecny. Cinema - City z bonusem zakupowym w Centrum Handlowym “Forum”. Jak nie przypadnie wam do gustu repertuar multipleksu to zawsze do obejrzenia sklepowe witryny, które zmieniają się częściej niż filmy na ekranach.
6. STUDENCKI - czyli śladem klubów studenckich. Niestety, jedyny godny polecenia - “Spirala” - zamknięto. Ponoć nie spełniał norm, bo dochodowy przecież był. Nie odebrano mu wcześniej piwa ani popielniczek, a to przyciąga nie tylko żaków.
7. ZAKUPOWY - stosunkowa nowość. Występuje pod kryptonimem “Noc Zakupów”, “Maraton Zakupowy” i tym podobne. Charakteryzuje się otwartością centrum handlowego do ostatniego klienta i obietnicą zniżki na wszystko. Ponoć unikatowy i dla wybranych, ale jest często i zjawia się większość. Ostatnio proponuje się “all inclusive”, czyli handel z koncertem i kabaretem. Była już Agnieszka Wlodarczyk, ale i Piotr Bałtroczyk.
To chyba wszystko. Możecie wybierać lub mieszać warianty. Dostępne w zestawach, również powiększonych.
A co do reklamy w “Przekroju” to nie wiem kto za tym stoi. Nie chce mi się wierzyć, że ktoś przy zdrowych zmysłach wyłożył na to złotówki z budżetu kasy miejskiej. Szczególnie w sytuacji głoszonych oszczędności. Może to sabotaż obecnych władz? I nie chodzi o to, że promowanie Gliwic na forum kraju jest złe czy niepożądane. Sama opowiadam dużo dobrego o swoim mieście, jak znajduję się na obcej ziemi. Ale ta kreacja to straszny wstyd i tyle. Jak muzyka Rubika i rymy Kupichy.
Brak komentarzy
Brak komentarzy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI


