Krok w przód, krok wstecz…

Czasem jest tak, że pewne produkty podczas sobotnich zakupów wkładamy do koszyka bez zastanowienia. Artykuły powszechnego użytku, niezbędne w codziennej egzystencji. I nie mam tu na myśli M&M’sów :-) Oczywiście i praktycznie tak naprawdę nasze działania mechaniczne nie są. Po prostu już wcześniej, w jakiejś ostatecznie niedefiniowalnej strefie czasowo-umysłowo-uczuciowej dokonaliśmy wyboru tego i owego.

Weźmy na przykład taki papier toaletowy. Wiadomo do czego jest używany i gdzie po tym użyciu ląduje, a i tak wybór konkretnego modelu zabiera sporo czasu. Z własnych obserwacji uczestniczących na szybko mogę wymienić co najmniej kilka warunków koniecznych, aby dana rolka została uznana za wartą zakupu. Po pierwsze kolor. Musi pasować do aranżacji naszych wypucowanych łazienek i toalet. Po drugie grubość i miękkość. Jedni preferują papier ścierny inni aksamit. Po trzecie zapach. Rumianek, wanilia czy po prostu “papierowy papier”. Po czwarte wzór. W pieski, w kwiatki czy może migający obraz kontrolny telewizora. Plus cała masa wariantów, o których nie śniło się nawet filozofom. Sudoku to mój faworyt, ale czekam aż ktoś wreszcie wpadnie na to, by po prostu drukować na nim książki. Wyobraźcie sobie toaletowego “Władcę Pierścieni” czy sagę “Zmierzch”. Niektórzy ugrzęźliby w WC na długie miesiące “w poszukiwaniu straconego czasu”. Sami widzicie wybór nie jest prosty. Jednak, aby konsumenci - czyli my - nie popadali we frustrację i czasochłonne rozmyślania z pomocą przychodzi reklama. Wskazany papier toaletowy nie jest łatwym tematem. Kojarzy się niebyt przyjemnie i generalnie na ogół kreatywni dwoją się i troją, aby powiązać go z czymś innym niż z czynnością wydalania. Z sympatycznym, małym szczeniaczkiem rasy Labrador, czy też uśmiechniętą owieczką. Ale jak w każdej kwestii i w tej trendy ulegają zmianie. Amerykańska marka Charmin, która słynie z produktów tego segmentu postanowiła wyłożyć kawę na ławę. Bez eufemizmów i tym podobnych. A do tej pory słynęli z wizerunku wesołych niedźwiadków… Zawsze to jakiś krok w przód dla toaletowej branży.

Za to w branży motoryzacyjnej krok wstecz. Nie znam się specjalnie na samochodach, ale wydaje mi się, że reklamy aut powinny być na tyle fajne, że nawet jeśli nie możemy ich w danym momencie kupić, to powinniśmy przynajmniej przez chwilę móc sobie wyobrazić jak mkniemy nimi po jakiejś europejskiej nitce autostrad. A przynajmniej chcieć sobie wyobrazić. Wiadomo, nie dotyczy to wszystkich modeli. Bo choćby w reklamie Dacii Logan czy Renault Thalia wystąpił sam George Clooney to i tak nie widziałabym siebie na żadnym siedzeniu. Ale co powiecie na Porsche? Właśnie ta marka kilka dni temu wypuściła reklamę modelu Panamera, czterodrzwiowej limuzyny o sportowym zacięciu. Ten nowy pogromca szos w przekazie występuje na tle swoich starszych braci, którzy w konsekwencji ustępują mu miejsca. Problem w tym, że przynajmniej dla mnie owi bracia wydają się dużo przystojniejsi i ciekawsi od swojego nowoczesnego towarzysza. Autorowi całości też się chyba bardziej podobali, bo Panamery jakoś specjalnie nie wyeksponował. Gubi się między starszakami…

Spot Panamery po raz pierwszy widziałam dziś rano. Później godzina za godziną mijał dzień, aż do 22.00 - pory emisji serialu “Mad Man”. Podczas oglądania pomyślałam sobie, że Don Draper i ekipa wyprodukowaliby coś podobnego dla Porsche. Tylko, że w latach 60..

3 komentarzy

  • By XYZ, 22 Październik 2009 @ 1:44 PM

    Z papierem poszedłbym o krok dalej i zrobił go w wersji personalizowanej. Gotowy spot reklamowy takiego cuda: “Przyjdź do nas i wgraj z pendrive’a zdjęcia ‘bliskich’ Ci osób (szef, teściowa - kto co woli). Od tej pory podcieranie nabierze nowego wymiaru relaksu” :-)

    Co do reklamy Porsche: mi się podoba… I reklama i samochód.
    Widać to przekaz dla facetów :-)

  • By eMjotKa, 22 Październik 2009 @ 9:13 PM

    Tom Tom’ie (XYZ) mnie się wydaje, że najwyższy czas na zakup takiego pojazdu. Mam nadzieję, że jednak wybierzesz wersję sportową (for two).

  • By zee, 29 Październik 2009 @ 1:02 AM

    Tak tak, slogan faktycznie w stylu ekipy ze Sterling Cooper. Widzę salę konferencyjną, przy tablicy stoi Don, pokazuje plansze narysowane przez Salvatora Romano i na koniec mówi do klienta: “Porsche Panamera.Four.Uncompromised”. Zapala Lucky Strike’a, Peggy patrzy na Kinseya, Kinsey na Crane’a, a Crane na Campbella. Cholera - myśli Campbell - to naprawdę było dobre.

    ;)

Other Links to this Post

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI

Dodaj komentarz

WordPress Themes | updated by GTK.PL