Dobry rok
Nowy Rok zaczął się 13 dni temu i w większości przypadków każdy dokonał podsumowania swoich i cudzych osiągnięć za ostatnie 365 dni. Ja jeszcze nie. To znaczy o sobie nie zapomniałam, ale ponieważ mam na koncie zarówno rzeczy dobre, jak i wyjątkowo niechlubne nie zamierzam się nimi specjalnie chwalić. W skrócie, jak zwykle mogłoby być lepiej… Nie stałam się kimś wyjątkowym, nie napisałam bestsellera, nie wygrałam w Lotto, nie rzuciłam pracy, nie pomyślałam o dodatkowym ubezpieczeniu emerytalnym, nie poczyniłam żadnych postanowień, nie przeczytałam połowy książek, które kupiłam, nie wywiązałam się z wszystkich obietnic i na pewno zawiodłam kilka osób. Ale poza tym to był całkiem dobry rok. Oczywiście nie tylko dla mnie, dla innych również. O nich więcej poniżej.
NAJFAJNIEJSZA PŁYTA
THE XX
Wybór dokonany na podstawie wskaźnika częstotliwości odtwarzań. Przy ich muzyce potrafię pracować, czytać, kręcić się w kółko, patrzeć w sufit, spać, chodzić i po prostu nic nie robić. Wprowadza dziwny nastrój, z jednej strony smutku, z drugiej spokoju. Z całego albumu najbardziej lubię “Intro”, które właściwie składa się z samej muzyki, bez śpiewania. Dalej “Islands”, “Shelter” i “Crystalised”. Ostatnio zespół koncertował w Kanadzie i Stanach supportując Friendly Fires. Mam nadzieję, że chociaż jeden z polskich festiwali zaprosi The XX na koncert w naszym kraju. Najlepiej górnośląski Ars Cameralis fundując słuchaczom mały, skromny, klubowy show w “Hipnozie”.
NAJLEPSZA PIOSENKA
Powinnam wybrać jedną, ale nie potrafię zdecydować, tak więc:
1. Camera Obscura “French Navy”
Hymn wiosny, słodyczy i optymizmu. Miłość od pierwszego usłyszenia.
2. Yeah Yeah Yeahs “Heads Will Roll”
Dodaje energii, dobrze się przy niej jeździ i w ogóle strasznie catchy. Szczególnie pierwsza minuta.
3. Kings Of Convenience “Boat Behind”
Gdyby nie The XX, to Kings Of Convenience byliby moim nr 1. Niby to wszystko takie proste, akustyczne, skromne, ale zarazem pełne uczuć i emocji. Tylko im to wychodzi tak fajnie.
FILM, KTÓRY WARTO MIEĆ NA DVD/BLUE - RAY
“Bękarty Wojny”
Akurat w tym przypadku nie trzeba się było długo zastanawiać. Inne “must-see” w roku 2009 mocno mnie rozczarowały. “Przerwane objęcia” Almodovara - nuda, “Biała wstążka” - hmm… Za to Tarantino błyszczy, podobnie jak Christoph Waltz w roli pułkownika Hansa Landy. Mam nadzieję, że teraz będzie grał częściej, bo to prawdziwe objawienie.
NAJLEPIEJ ZAINWESTOWANE PIENIĄDZE
Fado
To mój pies. Wcale nie taki słodki jak na zdjęciu. Prawdziwy wojownik, z małym wzrostem, ale za to sporym sprytem i rozumem. Dość głośno szczeka.
… no i iPhone
Te aplikacje… te gry… naprawdę, sporo radości, nawet dla gadżetofobów.(chyba nie ma takiego słowa)
NAJGORZEJ ZAINWESTOWANE PIENIĄDZE
1. Opłata na autostradzie A4 Katowice - Kraków
Bo to nie autostrada.
2. Bilet na film “Co jest grane?”
Nie wysiedziałam do końca. Film, o którym z pełnym przekonaniem można powiedzieć - bardzo, bardzo niedobry.
3. Studia podyplomowe na Akademii Ekonomicznej w Katowicach
Wydałam 3500 zł na coś, co mogłam mieć za 70 kupując dwa podręczniki.
4. Kolacja w gliwickim sushi barze “Arigato”
Ponoć sushi było dobre. Tylko to moje plebejskie podniebienie, bezwzględnie oddane lokalnym i sieciowym fast-food’om nie doceniło wyrafinowanego smaku.
NAJLEPSZE OKŁADKI W POLSKIEJ PRASIE W 2009 ROKU ROBIŁ…
“Exklusiv”. I niech robi je dalej. Na tle konkurencji wyróżnia się dość znacząco.
NAJLEPSZY SERIAL
To nadal “Mad Man”. Świetny scenariusz, doskonale dobrana obsada i niepowtarzalny klimat lat 60. widziany oczami pracowników agencji reklamowej. Bez słabego ogniwa.
GUILTY PLEASURE
JOHN MAYER
Spokojnie, nie śpiewam po nocach “Your Body Is A Wonderland”, nie wieszam sobie jego plakatów nad łóżkiem, ani nawet nie kupuję płyt. Za wyjątkiem albumu koncertowego “Where The Light Is”. Właśnie na tym wydawnictwie - poza natrętnym, wyjcowatym i odrobinę sentymentalnym zawodzeniem można znaleźć kilka naprawdę fajnych kompozycji, z dobrymi tekstami i muzyką. Trochę w stylu Eric’a Claptona. Podoba mi szczególnie “Gravity”, “Vultures” i “I Don’t Trust Myself”.
Uczciwie powinnam dopisać jeszcze torebki i ciastka francuskie ze śliwką, ale to pierwsze to inwestycja, a drugie substytut antydepresantów, więc się nie liczą.







