Super Bowl

Finałowa rozgrywka o mistrzostwo amerykańskiej zawodowej ligi National Football League odbyła się wczoraj. Niespecjalnie interesuje się wynikiem (wygrali New Orleans Saints), za to dużo bardziej blokiem reklamowym, który nadawany jest w przerwie. W tym roku w tej grze zwycięża Motorola. Wykorzystała co prawda stary pomysł, ale za to w całkiem fajny sposób.

Rozczarował za to Bud Light. Parodia serialu “Zagubieni” + przetworzone dźwięki

Simpsonowie w służbie Coca Coli, która - jak widać - jest dobra na wszystko

Snickers i Betty White

McDonald’s oraz LeBron James i Dwight Howard

A na koniec “Late Show with David Letterman”. Oprócz niego Jay Leno i Oprah.

Wszyscy mówią: kocham cię

Szczególnie ochoczo 14 lutego. Tego dnia restauratorzy odrabiają straty, producenci serduszkowych pluszaków zacierają ręce, kwiaciarnie zamieniają się w “różogród”, a w kinach z ekranów sączy się romantyczny repertuar. No i poczta polska raz do roku przynosi dobre wiadomości do naszych skrzynek. Całkiem sympatyczne święto, które skutecznie wyciąga pieniądze z portfela pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą, no i natrętnie przypomina, że warto kochać, nawet jeśli tylko raz w roku.

Niektórzy mają do niego dość ciekawy stosunek. Ironiczny, żartobliwy i łatwy do odczytania. Na przykład Multikino, poprzez sponsora walentynkowego maratonu filmowego od razu pokazuje gdzie ma to święto. Nie wiem, czy sympatyczny labrador chciałby to miejsce odwiedzać, ale zawsze to jakieś nowe spojrzenie. Ciekawe tylko, czy chodzi o gówniany repertuar czy zasrane pieniądze, jakie z tego uda się wyciągnąć od szczęśliwie zakochanych nie tylko w kinie.

velvet

DOBRA RADA

Panie i Panowie, uważajcie na film “Leap Year”! (W Polsce występuje pod tytułem “Oświadczyny po irlandzku”). Irlandia, piękne krajobrazy, całkiem przystojny Matthew Goode, ale w tle te zaręczyny. Jeżeli nie chcecie swojemu partnerowi lub partnerce przekazać sygnału, że już najwyższy czas na ten krok,  w “Walentynki” omijajcie ten tytuł szerokim łukiem.

Zaginiony superbohater

W oczekiwaniu na ostatni sezon “Lost” przeczytałam “Zaginiony Symbol” Dana Browna. I co? I nic. W skrócie można powiedzieć, że to całkiem fajna książka, która z pewnością spodobałaby się słynnemu inżynierowi Mamoniowi. Wiadomo lubił coś, co już raz słyszał. Z tą książką jest podobnie, czytaniu towarzyszy nieodparte wrażenie, że już mieliśmy z nią do czynienia. Gdzie? W innej, czy raczej innych powieściach tego autora.

  • Czarny charakter

Duży i groźny jak Sylas z “Kodu Leonarda da Vinci”. I podobnie jak on pozbawiony jakichkolwiek uczuć i skrupułów.

  • Zagadka

Zamknięta w Biblii, dziełach sztuki, tajnych symbolach masonerii, rytuałach, podziemnych przejściach i słynnych zabytkach. Po raz kolejny miliony osób prześledzą prace Albrechta Durera i będą spacerować śladami Langdona w Waszyngtonie. Tajemnica na tyle intrygująca, że naprawdę ciężko odłożyć “Zaginiony Symbol” na półkę.

  • Kobieta

Jak najbardziej jest.

  • Gotowy scenariusz

Kiedy będzie z tego powstawać film scenarzysta nie będzie miał nic do roboty i żadnych wątpliwości. Wystarczy powycinać odpowiednie fragmenty, dodać product placement i gotowe.

  • Kiepski  styl pisania

Nie chodzi tu wyłącznie o słownictwo, ale bardziej o sposób budowania zdań. No i dręczącą manierę przypominającą film “Skarb Narodów”, w której Langdon - wszystkowiedzący i oczytany naukowiec -  od czasu do czasu reaguje szokiem na usłyszane rewelacje ze stałą puentą: “Wtedy wszystko stało się jasne”. Plus całkiem spora liczba zbędnych zdań, która przyczyniła się do niepotrzebnego pogrubienia całości. Ale… fabuła wynagradza te niedogodności.

  • Koniec

Może was zaskoczyć :-)

dan_brown

Wszystko jest możliwe

Zdaje się mówić najnowsza kampania marki Żywiec. Szczególnie jeśli chodzi o namówienie bardzo ciekawych nazwisk do wzięcia w niej udziału. Najpierw Krzysztof Majchrzak, teraz Wojciech Waglewski. Fajnie. Wiem, że wielu osobom się to nie podoba, bo w naszym kraju jakoś tak w reklamie grać nie wypada, szczególnie jeśli się jest artystą przez duże “A”. Bywają jednak takie przekazy, których nie trzeba się wstydzić, Wojciech Mann w Liptonie czy Krystyna Janda w Eurobanku. W tym przypadku jest bardzo podobnie. Mam nadzieję, że Żywiec (a raczej agencja Just, w której spot przygotowano) przygotuje kolejną odsłonę. W końcu “najlepsze przed nami”.

WordPress Themes | updated by GTK.PL